Auguststraße i bunkier

Z jednej strony ulicę zamyka Tacheles. Artyści się wyprowadzili, były squat stoi pusty. Z podcieni na piętrze wciąż straszą rzeźby ze złomu, maszkarony z nosami zrobionymi z kranów. Z bocznej ściany wydostać się próbuje gigantyczny karaluch. Na drugim końcu jest cmentarz garnizonowy. Po przeciwnej stronie ulicy, na zrujnowanej kamienicy, napis “Soldaten sind Mörder”, oraz transparent głoszący, że zatroskanym mieszczanom oraz ich nazistowskim poplecznikom należy wyrwać zęby.

Pod numerami 11-13 mieści sie była Jüdische Mädchenschule – budynek prosty i funkcjonalny, zbudowany przez Aleksandra Beera w latach 20 XX w. Starsze uczennice miały dostęp do tarasu na dachu, gdzie mogły się relaksować – ale tam się teraz nie da wejść. Obecnie, jak większość kamienic w okolicy, mieści galerie i knajpy. Na piętrze wystawa fotografii: wielkoformatowe druki bardzo efektownych zdjęć krajobrazów z Arizony, Nowej Zelandii, Namibii, Islandii, Szkocji. W niektórych z tych miejsc byłem, ale nie widziałem tak spektakularnych widoków; aby je dostrzec trzeba widać mieć zmysł artystyczny. Reprodukcje można kupić, kosztują między 7 a 30 tysięcy euro. Na parterze, w Mogg, dają podobno znakomite pastrami. Wołowinę na nie sprowadzają z USA, bo tylko tam wiedzą, jak pokroić krowę na pastrami. My raczymy się tylko naparem z tymianku i cytryny.

Mirror Rays

Kilkadziesiąt metrów dalej, podwórko z cygańską knajpą, a w rogu drzwi. Obdrapaną klatką schodową wchodzimy na piętro, gdzie mieści się sala balowa Clärchens Ballhaus. Nie remontowana od stu lat chyba, światło sączy się z dwóch okien pod sufitem i ledwo oświetla żyrandol, balkon i stojący pod ścianą piec. Z sufitu odpadła część stiuków. Post-apokaliptyczna atmosfera rozkładu i przebrzmiałej dekadencji.

* * *

Trafiliśmy tu przypadkiem, omijając półmaraton. Blok mieszkalny wpasował się w krajobraz, przechodząc najpierw okrakiem nad ulicą, a później nad bunkrem. Kilkunastometrowej wysokości ślepe ściany betonowego kloca bunkra tak dobrze wtapiają się w krajobraz, że jadąc wzdłuż niego na rowerze można by nie zwrócić uwagi, gdyby nie wielkie symbole niebieskiego trójkąta na tle czerwonego koła. To była podobno podejrzana okolica, ale od paru lat po mieszkania w bloku nad bunkrem stoją kolejki.

06/04/2016