Trasa

Jedziemy na wakacje! O dłuższej przerwie myślałem od jakichś dwóch lat i po licznych perypetiach, rezygnacji z ambitnych planów podróży z Alaski do Terra del Fuego, bojach Ani o urlop i zawirowaniach związanych z moją pracą stanęło na tym, że piątego grudnia wyjeżdżamy na osiem tygodni do Azji południowo-wschodniej i Australii.

Na początku tego roku, po ustaleniu, że do dyspozycji mamy około dwóch miesięcy, krystalizować zaczęły się pomysły na trasę: początkowo była to jazda samochodem z zachodu na wschód Australii, później do planu dołączyła Nowa Zelandia, w następnej kolejności fragmenty Azji południowo-wschodniej, które byłyby po drodze. W pewnym momencie byliśmy niemalże zdecydowani na bilet lotniczy dookoła świata. Mieliśmy już wybrane wszystkie loty – przez Buenos Aires, Mendozę, Santiago de Chile, Limę, do Nowej Zelandii, później Australii i przez Singapur do domu – pozostawało tylko wykupić bilet. W międzyczasie okazało się jednak, że nasi przyjaciele, Marta i Kuba, którzy w trasie są od kwietnia, planują około świąt bożego narodzenia być w Wietnamie, gdzie spotykać się będą z Trungiem, naszym wspólnym, pochodzącym z Wietnamu, kumplem. Dołączyć do tak znakomitego towarzystwa w egzotycznej scenerii i zwiedzać wspólnie? Tej okazji przepuścić nie mogliśmy. Konieczna była zatem rewizja naszych planów, spotkanie odbyć się ma bowiem niemal dokładnie w połowie okresu, który mamy do dyspozycji, a Wietnam leżał dotąd na peryferiach naszych zainteresowań. Odpadła zatem Nowa Zelandia, pojawiła sie za to, jako jeden z głównych punktów programu, Kambodża.

Obecny szlak obejrzeć można na załączonym obrazku. Zaczynamy od przylotu do Bangkoku. Tam spędzimy kilka dni, po czym lądem ruszymy do Siem Reap, oglądać Angkor Wat; z tamtąd do stolicy Kambodży, Phnom Penh, następnie na trekking po dźungli do Banlung. Z tamtąd przedostać się musimy na północ Wietnamu, do Hanoi, gdzie spotykamy się z Trungiem a także Martą i Kubą – chyba, że na parę globtroterów natkniemy się wcześniej. Kilka dni poświęcimy na zwiedzanie zatoki Halong i Hanoi, po czym pociągiem ruszymy na południe, do Sajgonu. W Nowy Rok lecimy przez Singapur i Darwin do Cairns, gdzie spędzimy kilka dni nurkując na Wielkiej Rafie, następnie wynajętym mini-karawanem pojedziemy na południe, do Sydney, gdzie rozstaniemy się z Martą i Kubą i skąd, przez Singapur, wrócimy do Londynu.

Tak plan wygląda w zarysie; jego szkielet stanowią długodystansowe loty, które mamy już wykupione. Poza tym jest kilka elementów do których jesteśmy przywiązani – Angkor Wat, spotkanie z przyjaciółmi, pociąg Hanoi – Sajgon, Wielka Rafa – ale szczegóły mogą ulec, i pewnie ulegną, zmianom.

W kolejnych odcinkach tej przedwyjazdowej relacji postaram się zdać sprawę z innych aspektów przygotowań: kompletowania sprzętu, spraw zdrowotnych itp. Wszystkie wpisy znaleźć będzie można tutaj: http://mmakowski.com/Travel.