Wywiad z rewolucjonistą

Nazwa: Dulux Trade London Revolution

Co? Charytatywny rajd rowerowy dookoła Londynu: 300 km w dwa dni.

Limit czasu: około 12 godzin na każdy z dwóch odcinków.

Przesłanki: kiedyś, chyba ze trzynaście lat temu, przejechałem na rowerze trochę ponad 200 km w trzy dni, i było fajnie.

Przygotowanie: pętla przez Upminster i Brentwood, około 50 km w 4 godziny; wycieczka do Bradwell on Sea, około 110 km w 11 godzin; wycieczka do Sevenoaks, około 120 km w 11 godzin.

Noclegi: przed startem, w obskurnym hostelu w Edmonton; między odcinkami, w dość podłym pubie w Windsor.

Wyżywienie: kanapki i czekolada 90% podczas jazdy pierwszego dnia; befsztyk na kolację pierwszego dnia; kanapki, ciasteczka Digestive z ciemną czekoladą i banany drugiego dnia.

I sprawdziło się? Szczególnie ciasteczka. Idealne przed stromym podjazdem.

No właśnie, jak z podjazdami? Lepiej niż się spodziewałem. Pierwszego dnia sporo pchałem rower pod górę, drugiego większość wzgórz pokonałem w siodle, bardzo powoli, ale skutecznie.

Skoro powoli, to jaki był czas? 11 godzin każdego dnia.

Co było najgorsze? Chyba połącznie deszczu z ruchem samochodowym i stresem, że trzeba się spieszyć żeby zmieścić się w limicie czasu. No i dreszcze plus gorączka wieczorem po pierwszym etapie.

Drugi dzień: stwierdziłem, że spróbuję, pojadę powoli i najwyżej wycofam się po drodze. Okazało się, że było całkiem przyjemnie i udało się dojechać przed zamknięciem mety.

Nowe doświadczenie: gdy wszyscy jadący na tradycyjnych rowerach mnie wyprzedzali, krzyczeli słowa zachęty i uznania. Podczas rajdu uczestnicy tworzą społeczność, pomagają sobie na wzajem i się wspierają. To bardzo miłe.

Specjalne podziękowania: Z., za to, że pozbierała mnie do kupy po pierwszym dniu, gdy tylko chciałem siedzieć pod kołdrą i nigdzie dalej nie jechać.

Jeszcze raz? może za parę lat, jak już zapomnę jak było momentami ciężko. I jeśli będę miał z kim jechać.

Day 2 Stop 1

18/05/2018